AKTUALNOŚCI Warto zobaczyć

Klasztor Karmelitów Bosych

 ·  autor: Administrator  ·   213

Zapraszamy Was do zapoznania się z historią Klasztoru Karmelitów bosych w Wiśniczu, którego budowę rozpoczęto w 1622 r.

22 czerwca 1630 r. zakonnicy wprowadzili się do klasztoru. Prace wykończeniowe klasztoru trwały do 1639 r. Zwiedzając Małopolskę, warto ten punkt wpisać na trasę swojej wycieczki.

Pasjonująca historia klasztoru, który stał się więzieniem

- Zakon w Nowym Wiśniczu -

Powstanie zakładu karnego w Nowym Wiśniczu było tak naprawdę wynikiem wygranej bitwy pod Chocimiem. To właśnie z tego powodu Stanisław Lubomirski postanowił podziękować Bogu za wsparcie, fundując klasztor, którego gospodarzami mieli być karmelici bosi. Stanisław Lubomirski, który po śmierci Jana Karola Chodkiewicza, która miała miejsce w 1623 roku, objął funkcję naczelnego dowódcy, którego zadaniem było przewodzenie armii polsko – litewsko – kozackiej liczącej 75 tysięcy żołnierzy, która miała zmierzyć się z ponad dwustutysięczną turecką armią dowodzoną przez Osmana II. Sytuacja, była już w założeniu niezwykle trudna, z czego Lubomirski doskonale zdawał sobie sprawę, dlatego też ślubował przed bitwą, słowami:

„jeśli Bóg pobłogosławi orężowi polskiemu, to ja w dobrach swoich w Wiśniczu wybuduję świątynię Bogu Zwycięscy, Zbawicielowi Jezusowi Chrystusowi, wraz z klasztorem karmelitów bosych – reformy św. Teresy”

Modły polskiego dowódcy zostały wysłuchane i turecka armia została zmuszona do odwrotu, w wyniku czego podpisano pokój, dokładnie 9 października 1621 roku. Stanisław Lubomirski nie miał zamiaru zrezygnować ze swojej obietnicy i już wracając do swojego rodzinnego Wiśnicza, zatrzymał się w Krakowie, żeby omówić sprawę budowy. Początki nie były jednak proste, ponieważ zarząd prowincji karmelitów boskich nie odniósł się do tego pomysłu zbyt entuzjastycznie, ponieważ obawiano się nacisków ze strony dworu na życie zakonników. Lubomirski jednak zgodnie z tym, co mu doradzono, postanowił z prośbą o pozwolenie na fundację do Definitorium Generalnego w Rzymie. Dzięki wstawiennictwu m.in. o. Pawła Szymona Rivarola Definitorium jednogłośne wyraziło zgodę, która formalnie została zatwierdzona 8 lutego 1622 roku, a jedynym warunkiem było to, aby zakonnicy mogli zamieszkać w Wiśniczu po ukończeniu budowy. Na miejsce budowy wybrał wzniesienie, które znajdowało się na południe od jego pałacu. Na wzniesieniu znajdowała się winnica oraz okazały park zamkowy, które uważane były wyjątkowo piękne okolice. Dodatkowo okolica idealnie wpisywała się w oczekiwania zakonników, którzy bardzo mocno zaangażowani byli w kontemplację, zgodnie z Regułą ich zakonu.

Panorama Wiśnicza z końca XIX wieku – z lewej zamek, pośrodku klasztor karmelitów, z prawej zabudowa miejska.

Źródło: A. Wójcik – Łużycki, Zamek w Wiśniczu – pomnik historii, Wiadomości konserwatorskie 25/2009, s. 88. Projektem całego przedsięwzięcia zajął się włoski architekt Maciej Trapoli, który był nadwornym architektem Zamku Stanisława Lubomirskiego w Wiśniczu (zamek projektował wraz z holenderskim architektem Tylmanem z Gameren). Warto w tym miejscu dodać, że dla Lubomirskiego klasztor miał nie tylko znaczenie monastyczne, ale również polityczne. Klasztor i jego zabudowa doskonale nadawały się do tego, żeby, jako fortyfikacja, bronić Wiśnicza w przypadku agresji i niebezpieczeństwa.

Plan Wiśnicza z 1969 roku, Dahlberg Erik, Arx Wischnizensis munitissima et Monasterium MDCLV.

Źródło: Plan Wiśnicza [on-line] dostęp na: https://www.atticus.pl/index.php?pag=poz&id=57598 z dnia 27.07.2019.

Jak podkreśla Zdzisław Gogola „Fortyfikacje klasztoru karmelitów w Wiśniczu wzniesione zostały wraz z klasztorem i kościołem. Ochraniały one zamek, uniemożliwiając szczególnie niebezpieczny atak z sąsiedniego wzgórza. Budowniczy jako figurę wyjściową przyjął czworokąt determinowany ukształtowaniem terenu i rozmieszczeniem obiektów klasztornych również na planie czworoboku. Przed frontem kościoła i klasztoru znajdował się większy dziedziniec służący dworskim uroczystościom religijnym. Klasztor wraz z kościołem otoczony został fortyfikacją kleszczowo-bastionową”.

Zamek Wiśnicz i klasztor karmelitów, litografia N. Ordy, ok. 1880; archiwum Domu Aukcyjnego Nautilus w Krakowie.

Źródło: Zamek Wiśnicz i Zakon Karmelitów [on-line] dostęp na: http://wilanow-palac.pl/votum_za_chocim.html z dnia 28.07.2019.

Kamień węgielny został poświęcony wiosną 1622 roku przez Tomasza Oborskiego, ówczesnego biskupa krakowskiego. Stanisławowi Lubomirskiemu bardzo zależało na tym, żeby prace zostały wykonane jak najszybciej, dlatego też zajął się sprowadzeniem nie tylko robotników, ale także jeńców wojennych, w tym Turcy oraz Tatarzy, których Lubomirski pojmał po bitwie pod Ujściem Zielonym. Osiem lat później klasztor był gotowy do tego, aby wprowadzili się tam zakonnicy, więc intromisja karmelitów bosych do Wiśnicza miała miejsce dokładnie 26 maja 1630 roku. Na zakonników czekało imponujące wyposażenie, zarówno pod względem liturgicznym, jak i pod względem zbiorów bibliotecznych, które już wtedy zawierały niezwykle cenne dzieła. Nie zabrakło nawet odpowiedniego zapasu żywności. Dodatkowo fundator przez całe swoje życie zajmował się tym, aby zbiory biblioteczne się powiększały. Efektem tych działań był fakt, że w 1730 roku biblioteka zakonna liczyła 1800 pozycji, nie wliczając w to dzieł, które zostały zrabowane przez Szwedów.

Widok na Kościół karmelicki oraz wieżę Ratuszową (autor i data nieznane).

Źródło: Kościół karmelicki i wieża ratuszowa [on-line] dostęp na: https://www.facebook.com/starezdjeciawisnicza/ z dnia 28.07.2019.

Warto wspomnieć, że zakon nie zapomniał o swoim fundatorze. Kiedy w 1649 roku Stanisław Lubomirski zmarł, nie tylko został pochowany w podziemiach klasztornego kościoła karmelitów bosych w Wiśniczu, ale również założono mu do trumny habit karmelitański. Natomiast w czasie pogrzebu Lubomirskiego przemawiał o. Aleksander od Jezusa (w świeckim świecie znany jako Andrzej Kochanowski, w świecie zakonników natomiast uważany za świętego) przywołując ogromne zwycięstwo Lubomirskiego powiedział:

„przez ręce Jaśnie Wielmożnego Wojewody Krakowskiego” pod Chocimiem. Wtedy to „narody, które wschodzącemu przypatrują się słońcu, na zgubę twoją [Polsko] pod Chocimiem zgromadzone, na zniszczenie Królestwa tego, na zniesienie wszystkiego chrześcijaństwa kwapiące się, piersiami swemi [Lubomirski] zatrzymał”

Krypta rodowa Lubomirskich pod kościołem karmelickim, 1920 r. Po prawej sarkofag Stanisława Lubomirskiego, wojewody krakowskiego.

Źródło: Fotografia autorstwa W. Demetrykiewicz. Wiśnicz na starych fotografiach [on-line] https://www.facebook.com/starezdjeciawisnicza/ z dnia 26.07.2019. Dodatkowo już w 1631 roku Kapituła Prowincjonalna Karmelitów Bosych w Lublinie określiła zobowiązania zakonników wobec Stanisława Lubomirskiego. Zgodnie z tymi ustaleniami zakonnicy mieli obowiązek; • Każdego dnia odprawiać dwie msze święte, zarówno za życia fundatora, jak i po jego śmierci. • Odprawiać mszę świętą śpiewaną Matce Bożej w sobotę lub inny, wybrany dzień w tygodniu, • Odprawiać po śmierci fundatora taki sam zestaw modlitw, jak w przypadku zmarłego zakonnika, • Odprawiać mszę świętą w rocznicę śmierci fundatora, • Poświęcać każdego dnia jedną godzinę modlitwy dla fundatora, • W piątku odprawiać wspólne samobiczowanie w ramach dyscypliny, • Każdego dnia po Nieszporach odprawiać Litanię do Najświętszej Maryi Panny. Zakonnicy wywiązywali się ze swoich obowiązków aż do momentu, w którym cesarz Józef II przejął klasztor w 1783 roku, o czym będzie mowa w dalszej części tego rozdziału. Również ciekawym dowodem na to, że postać fundatora cieszyła się ogromnym szacunkiem, jest zdarzenie, które miało miejsce w 1714 roku. Dwudziestokilkuletni ministrant, Stefan Jaworski pochodzący z Wiśnicza okradł kościelny skarbiec oraz dokonał profanacji grobu Stanisława Lubomirskiego (ukradł m.in. srebrne tablice). Kiedy wydało się, że to on, nie tylko został deportowany do zamku w Wiśniczu, ale również jednogłośnie przez ławników skazany na śmierć przez ścięcie. Jego ciało natomiast zostało spalone.

Złote czasy zakonu

Po odebraniu przez zakonników klasztoru, tak jak wspomniano wcześniej, mieli oni do dyspozycji niezwykły obiekt, który porównywano do najpiękniejszych świątyń w Europie. Jednak spokojne życie zakonu nie trwało długo, ponieważ w czasie napadu Szwedów został przez nich przejęty nie tylko klasztor, ale również zamek. Stało się to dokładnie 1 września 1655 roku. Warto wspomnieć, że Lubomirski zadbał o to, aby jego fundacja stała się również mauzoleum dla członków jego rodziny. Przed napadem Szwedów ciała Zofii oraz Stanisława Lubomirskich zostały zabrane przez Aleksandra Lubomirskiego do Spiszu. Część zakonników zdążyła przenieść się na Węgry, natomiast pozostali zostali przez najeźdźców zamknięci w kościelnym chórze, co dla niektórych oznaczało śmierć. Kiedy nieco ponad rok później Szwedzi wyjeżdżali z Wiśnicza, razem z nimi wyjechało 150 wozów zrabowanych przedmiotów. Wśród nich nie tylko znalazły się niezwykle drogocenne pozycje książkowe, ale również dzieła sztuki m.in. autorstwa Leonarda da Vinci czy Rafaela1. Zagrożeniem dla nich był wtedy Jerzy Lubomirski, przed przybyciem, którego podpalili klasztor oraz zamek, ale natychmiastowa reakcja ludności pozwoliła na zminimalizowanie strat. Zdewastowane i ograbione budynki zostały odbudowane dzięki staraniom ojca Szymona. To właśnie on, jak pisze Z. Gogola, „zniszczone zabudowania pokrył dachem i postawił nowe kominy. Nabył nowy dzwon, gdyż stary złupili Szwedzi, nową lampę, monstrancję z koroną oraz srebrne kapitele. W późniejszych latach klasztor pokryto blachą miedzianą”.

Austriackie zabory

W czasie zaboru austriackiego cesarz Austrii Józef II Habsburg obrał sobie za cel przekształcenie zakonów w obiekty poddane władzy państwowej, co w efekcie najczęściej oznaczało ich rozwiązanie. Już w 1777 roku klasztory podległe cesarzowi nie miały żadnego kontaktu z Rzymem, wskutek czego w Galicji ze 188 klasztorów pozostało jedynie 14. Sześć lat później klasztor w Wiśniczu został zamknięty, austriackie władze przejęły i wywiozły skarbiec, m.in. dzieła sztuki zostały przewiezione do Wiednia. Zakonnikom udało się ukryć we Lwowie archiwum zakonu oraz cenne księgi. Zabór austriacki był także momentem, kiedy zakon został wykorzystywany w funkcji ciężkiego więzienia. Budynki zakonne stały się miejscem uwięzienia dla 80 więźniów. W 1786 roku miał tam miejsce sąd kryminalny przy którym znajdowały się także mieszkania przeznaczone dla sędziów. Kościół natomiast stał się więzienną kaplicą, która spełniała swoją funkcję aż do 1939 roku. Jak pisze Z. Gogola: „w więzieniu wiśnickim odsiadywali karę przede wszystkim kryminaliści, tatrzańscy rozbójnicy. W latach późniejszych znajdowali tam swoje miejsce więźniowie polityczni, uczestnicy i organizatorzy powstań narodowowyzwoleńczych. Dekretem z 4 września 1818 roku utworzono w więzieniu sąd apelacyjny dla czterech cyrkułów: tarnowskiego, sądeckiego, wadowickiego, bocheńskiego.”

Dzieje klasztoru w wojennej zawierusze

II Wojna Światowa wprowadziła chaos niemal na całym świecie. Zaatakowana Polska nie miała szans na obronę w pierwszych dniach września. W podobnej sytuacji był Wiśnicz. Już we wrześniu 1939 roku w więzieniu na miejscu klasztoru pojawili się Niemcy, którzy postanowili z tego obiektu uczynić obóz pracy, który administracyjnie podlegał komendantowi SS na terenie dystryktu krakowskiego. Zmiana ta łączyła się również, z tym że przybyli na miejsce Niemcy nie tylko okradli zakonny kościół, ale także zupełnie go zniszczyli.

Część wyposażenia z kościoła pokarmelickiego przygotowana do podpalenia przez Niemców w 1940 roku. Zbiory prywatne.

Źródło: Wiśnicz na starych fotografiach [on-line] https://www.facebook.com/starezdjeciawisnicza/ z dnia 24.07.2019. Spalone zostało wnętrze kościoła oraz trumny, które znajdowały się w podziemiach. Nie uszanowano nawet ołtarzy. Istnieją przekazy, według których to właśnie w kościele Niemcy dokonywali brutalnych egzekucji zarówno na więźniach, jak i zakonnikach.

Żołnierze Wehrmachtu – mostek na Aleksandrówce (autor fotografii nieznany).

Źródło: Wiśnicz na starych fotografiach [on-line] https://www.facebook.com/starezdjeciawisnicza/ z dnia 28.07.2019.

Niemcy w Wiśniczu nie próżnowali, szybko zajęli się rozbiórką kościoła. Zgodnie z decyzją Hermana Dolpa oraz Wilhelma Asmusa, komendantów więzienia, wiosną 1940 roku rozpoczęto rozbiórkę. Już wtedy wnętrze kościoła było zniszczone i zdemolowane. Kilka miesięcy później, latem, komendant zwrócił się z prośbą do Generalnej Guberni w sprawie częściowej rozbiórki kościoła, co argumentował niebezpiecznie uszkodzonym sklepieniem. Po otrzymaniu zgody w przeciągu kilku miesięcy udało się rozebrać kompletnie mury świątyni.

Rozbiórka kościoła klasztornego przez nazistów (autor nieznany).

Źródło: Wiśnicz na starych fotografiach [on-line] https://www.facebook.com/starezdjeciawisnicza/ z dnia 24.07.2019.

Co ciekawe, materiał z rozebranej przez nazistów świątyni posłużył do tego, aby zbudować w Przegorzałach i Krzeszowicach rezydencję Hansa Franka, ówczesnego gubernatora. Więzienie i obóz, które znajdowały się w budynkach klasztoru były świadkami ogromnego okrucieństwa, na co dowodem m.in. są zapiski w dzienniku ks. Adama Kozłowieckiego, który opisywał to, w jaki sposób traktowani byli więźniowie i jakie warunki panowały w tamtym miejscu. Wspomnienia księdza przywołuje m.in. K. Dańczura w opracowaniu pt. Hitlerowskie więzienia i obozy przejściowe w świetle literatury wspomnieniowej duchowieństwa polskiego z lat 1939 – 1945. W jednym z jego fragmentów można przeczytać: „w Nowym Wiśniczu apel do nowo przybyłych skierował strażnik o nazwisku Sojka, pełniący tam − jak sam określił − funkcję dozorcy i tłumacza. Już na początku zaznaczył w nim wyraźnie, iż od tej pory znajdują sie w obozie pracy przymusowej i wymaga się równocześnie od nich „karności, posłuszeństwa i wytężonej pracy”. W dalszej części zaś´ wyjaśnił, iż w przypadku ucieczki jednego z więźniów, który nie zostanie złapany, rozstrzelanie grozi dziesięciu osobom z innych cel. Sam uciekinier zostanie natomiast powieszony. Jako przywilej kapłani otrzymali pozwolenie na pisanie listów do „najbliższych krewnych dwa razy w miesiącu” oraz otrzymywanie paczek żywnościowych. W odróżnieniu od innych więzień dostali tutaj nowe mundury oraz numery, którymi od tej pory mieli się posługiwać´ zamiast własnym nazwiskiem.”

Pieczęć niemieckiego więzienia w Wiśniczu, rok 1943.

Źródło: Wiśnicz na starych fotografiach [on-line] https://www.facebook.com/starezdjeciawisnicza/ z dnia 25.07.2019.

Kilka dni po rozpoczęciu wojny naziści w więzieniu w Wiśniczu osadzali żołnierzy Armii Polskiej, którzy zostali w grudniu 1939 roku wywiezieni, a na miejscu powstał wtedy obóz koncentracyjny. Więźniowie obozu pracy pracowali w ciągu dnia, jedyne racje żywieniowe na jakie mogli liczyć to 300-400 kcal, co przy ciężkiej pracy szybko powodowało wycieńczenie organizmu. Otrzymywali również ubrania, które w ogóle na nich nie pasowały, co często powodowało szydzenie z nich, byli również często bici bez żadnego powodu. Zgodnie z tym, co można było przeczytać we wspomnieniach ks. Adama Kozłowieckiego, 8 czerwca 1940 roku rozstrzelano 10 osób za to, że jednemu z więźniów udało się uciec. Kiedy zlikwidowano obóz na jego miejscu Niemcy ustanowili ciężkie więzienie. To właśnie z niego w czerwcu 1940 roku wyjechał pierwszy transport do Oświęcimia, a jego uczestnicy otrzymali numery 759-1071. Jedną z najbardziej znanych akcji, która miała miejsce w więzieniu Wiśniczu, była próba odbicia więźniów.

Mimo tego, że główną załogę tego miejsca stanowili Niemcy, strażnicy pochodzili z okolicznych wsi, dzięki czemu Armia Krajowa mogła zdobywać informację i zaplanować całe przedsięwzięcie, m.in. dzięki dostępowi do grafików zmian pracowników, planów budynków czy ulokowania samych więźniów. Kiedy zwiadowcy AK dowiedzieli się o tym, że Niemcy planują na 27 lipca wywóz wszystkich politycznych więźniów do Auschwitz postanowiono, że atak nastąpi nocą z 26 na 27 lipca 1944 roku. Największym problemem było położenie obiektu, jak piszą J. Wieciech oraz J. Wieciech: „więzienie stanowiło ogromny kompleks zabudowań przyklasztornych rozlokowanych na stromej górze. Od południa do zachodu prostopadła ściana, od wschodu wysoki mur z wieżami strażników. Jedyne podejście możliwe było od strony północnej, przez bramę główną. Załogę więzienia stanowiło kilkunastu Niemców na stanowiskach kierowniczych i kilkudziesięciu strażników. Dwa posterunki zewnętrzne i kilka wewnętrznych, m.in. w lokalnej elektrowni. Niemcy rozkwaterowani w kilku pomieszczeniach. Łączność z wiśnicką jednostką wojskową i komendą żandarmerii w Bochni – telefoniczną. W akcji brał udział dywersyjny oddział Armii Krajowej oraz jej 12 Batalion Pułku Piechoty. Akcją, w której brało udział 36 partyzantów pod dowództwem Józefa Wieciecha, pseudonim „Tamarow”. Przygotowujący się do ataku mieli do dyspozycji: 2 ręczne karabiny maszynowe, 2 pistolety maszynowe MP, 4 steny, 1 pepesza, 22 karabiny „Mauser”, 17 pistoletów, 2-5 granatów dla każdego żołnierza. Ubezpieczenie ze względu na charakter akcji – tylko bezpośredni”. Akcja rozpoczęła się aktem sabotażowym, który polegał na przecięciu kabli telefonicznych, co uniemożliwiało Niemcom wezwanie pomocy. Partyzanci przebrani za straż więzienną sforsowali bramę i zaatakowali wartownię. Zaskoczeni, oficer oraz wartownicy, zostali rozbrojeni, a wszystko odbyło się bez oddawania strzałów. Wśród zdobyczy znalazły się m.in. broń, amunicja oraz niezwykle cenne klucze do magazynu broni. Dzięki temu żołnierze AK zdobyli na tyle dużo broni, że starczyło jej również dla uwolnionych więźniów. Naczelnik więzienia natomiast został zastraszony, i zgodnie z tym, czego wymagali od niego partyzanci, dopiero z samego rana pojechał do Bochni, przekazując informację na temat tego, co wydarzyło się w nocy. Oficjalna informacja była taka, że więzienie zostało zaatakowane przez 300 doskonale przygotowanych i uzbrojonych ludzi, którzy prawdopodobnie pochodzili z angielskiego zrzutu. Warto zaznaczyć, że uwolnieni zostali jedynie więźniowie polityczni, dokładnie 128. Pozostali osadzeni natomiast pozostali w zamkniętych celach, ponieważ partyzanci obawiali się, że mogli by wydać ich za pieniądze. Uwolnieni więźniowie zostali wyprowadzeni lasem oraz rozlokowani w różnych placówkach Armii Krajowej. Niektórzy z nich wyrazili chęć wstąpienia do AK, na co uzyskali pozwolenie dowódcy I Batalionu 12 Pułku Piechoty. Akcja udała się w zupełności, nie tylko AK osiągnęło swój cel, ale również nikt w czasie jej trwania nie zginął. W 2014 roku, dokładnie 23 lipca, odsłonięto pamiątkową tablicę, odnoszącą się do tego wydarzenia,. Tablica została ulokowana na dziedzińcu więzienia. Warto wspomnieć, że w uroczystości wzięli udział również uczestnicy tej brawurowej akcji; Eugeniusz Kowal (pseudonim Ewka), Jerzy Cieczko (pseudonim Skaut) oraz Julian Wieciech (pseudonim Skrzat). Po odsłonięciu tablicy na terenie zniszczonego przez nazistów kościoła Karmelitów Bosych, odbyła się wystawa, na której można było zobaczyć dokumenty oraz fotografie związane z akcją. Gospodarzem całego wydarzenia był ppłk Włodzimierz Więckowski, który obejmuje stanowisko Dyrektora Zakładu Karnego w Nowym Wiśniczu.

Tablica upamiętniająca Akcję Wiśnicz.

Źródło: Odsłonięcie pamiątkowej tablicy w wiśnickim więzieniu http://bochniacy.pl/2014/08/02/pamiatkowa-tablica-w-wisnickim-wiezieniu-2/nggallery/page/1 z dnia 30.07.2019.

Po zlikwidowaniu więzienia w budynkach klasztornych znajdowała się siedziba VII Armii Wehrmachtu.

Powojenne dzieje klasztoru

Zaraz po wojnie mury kościoła zostały zabezpieczone, a kaplica grobowa Lubomirskich została zasypana. Drewniane trumny oraz zniszczone sarkofagi zostały przeniesione na zamek, gdzie spoczęły w kryptach. W latach 50 – tych komunistyczna władza weszła w etap ostrej walki z Kościołem Katolickim, czego efektem m.in. były aresztowania księży w ramach tzw. „działalności antypaństwowej”. Przez cały okres komunizmu w Polsce więzienie spełniało swoją funkcje. Wśród niewielu przekazów z tamtego okresu na pewno na uwagę zasługują notatki świadków, których źródłem było Radio Wolna Europa. Poniżej znajduje się kilka fragmentów (notatki pochodzą z maja 1956 roku):

„Wewnątrz więzienia, w dawnych klasztornych celach, wiekowe mury pokryte są wilgocią i grzybem, co powoduje, że wszyscy więźniowie, po rocznym tam pobycie, nabawiają się egzemy i spadają na płuca. Każdy z nich po paru miesiącach pobytu w nim nabywa ziemistej cery. Mało, kto przeżyje tam 10 – letni wyrok”.

„Na początku maja tego roku wszystkie cele więzienia, małe, liczące po 4,6 do 8 osób, jak i 50 osobowe, tzw. „stodoły”, były w pełnym komplecie. Siedzieli tam przeważnie polityczny, mający duże wyroki po 5,10 i 15 kat. Cały stan więźniów wynosił około 1500. Dużą grupę stanowili członkowie organizacji ukraińskiej UPA, z których prawie wszystkich zwolniono na podstawie amnestii. Było tam również 8 księży, a wśród nich skazani w procesie ks. Lelity/ z wyjątkiem tego ostatniego i ks. Pochpienia, których rozmówca mój widział w więzieniu w Krakowie. Byli również ludzi skazani już w roku bieżącym, w pełnym okresie odwilży, i w roku ubiegłym”.

Notatki z lutego 1957.

„W więzieniu Wiśnicz panuje/dosłownie/naczelnik Branzewicz, porucznik UB, przezwany „kulasem” bo powłóczy jedną nogą. Brał udział, jak sam się chwalił, w partyzantce sowieckiej przeciwko Niemcom, został ranny w nogę i został częściowym kaleką. Za zasługi awansował szybko do w UB i dostał dość samodzielne stanowisko naczelnika więzienia w Wadowicach. W 1951 r. przeniesiony został na stanowisko naczelnika do Wiśnicza”.

„Specjalnie ulubiona kara, jaką szafował hojnie Branzewicz, Bryl bunkier znajdujący się w piwnicach więzienia. Cement zwykle wilgotny, prycza bez siennika z jednym kocem. Cela bez okna. Światło elektryczne, od którego kontakt był na korytarzu, palono tylko przez chwilę przy podawaniu posiłków. Przez cały czas siedział więzień w ciemności i zimnie. W zimie marzli więźniowie, bo cele były słabo opalane. Mimo wszystko było lepiej jak w Wadowicach przy ul. Słowackiego, bo tam w ogóle nie palono”.

„Opiekę nad więźniami spełniał Sary lekarz, który był lekarzem więziennym jeszcze przed wojną. Nie badał więźniów, a jeśli musiał, to robił to z odległości 3 metrów. Więzień prosił, błagał o zbadanie, a lekarz zza swego biurka krzyczał „nie zbliżać się- co wam brakuje?””. Na wszystkie dolegliwości zapisywać miał maść mentolową. Staruszek przekroczył już grubo szczęść dziesiątkę i przyzwyczajony do skarg więźniów nie zdawał się nimi przejmować”.

Jednym z istotniejszych wydarzeń, które miały miejsce w zakładzie karnym w Wiśniczu był bunt więźniów w 1989 roku. Jedynie negocjacje z kierownictwem więzienia zapobiegły krwawym zamieszkom.

Znajdź na mapie - https://goo.gl/maps/fwm182NdR3U6JV3r8

J. Wanat, Architektura i wyposażenie kościoła I klasztoru Karmelitów bosych w Wiśniczu, Folia Historica Cracoviensia, vol. XIX/2013, s. 119.
Z. Gogola, Dzieje klasztoru Karmelitów bosych w Nowym Wiśniczu w latach 1630 – 2009, Folia Historica Cracoviensia, vol. XIX/2013, s. 178.
J. Wanat, Architektura i wyposażenie kościoła…, s. 120
B. J. Wanat, Zakon Karmelitów Bosych w Polsce. Klasztory karmelitów i karmelitanek bosych 1605–1975. Kraków 1979, s. 348.
A. Wójcik – Łużycki, Zamek w Wiśniczu – pomnik historii, Wiadomości konserwatorskie 25/2009, s. 89.
Z. Gogola, Dzieje klasztoru Karmelitów bosych …, s. 180.
Tamże
A. Bruździński, Stanisław Lubomirski (1583-1649) – fundator wiśnickiego klasztoru Karmelitów bosych, Folia Historica Cracoviensia, vol. XIX/2013, S. 91
J. Wanat, Architektura i wyposażenie kościoła…, s. 130.
Sz. T. Praśkiewicz, Działalność klasztoru Karmelitów Bosych w Wiśniczu (1630 – 1782), s. 204.
S. Fischer: Wiśnicz Nowy. Jego przeszłość, zabytki i stan dzisiejszy. Warszawa 1967, s. 41.
Z. Gogola, Dzieje klasztoru Karmelitów bosych …, s. 184.
P. P. Gach, Karmelici bosi na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej w dobie kasat. W: Cztery wieki karmelitów bosych w Polsce 1605–2005. Materiały z ogólnopolskiego sympozjum historyczno-teologicznego. Kraków 2005, s. 59.
Z. Gogola, Dzieje klasztoru Karmelitów bosych …, s. 186.
A. Kozłowiecki, Pamiętnik więźnia. „Studia Historyczne” R. 26: 1983, z. 3, s. 113
K. Dańczura, Hitlerowskie więzienia i obozy przejściowe w świetle literatury wspomnieniowej duchowieństwa polskiego z lat 1939 – 1945, Roczniki Teologiczne, Tom LXII, 4/2005, s. 204.
Z. Gogola, Dzieje klasztoru Karmelitów bosych …, s. 190.
J. Wieciech, J. Wieciech, Akcja na więzienie w Nowym Wiśniczu, Niepodległość I pamięć, R. II, Nr 3(4)/1995, s. 198.
J. Wieciech, J. Wieciech, Akcja na więzienie w Nowym Wiśniczu, Niepodległość I pamięć, R. II, Nr 3(4)/1995, s. 199.
Z. Gogola, Dzieje klasztoru Karmelitów bosych …, s. 191.
J. Wieciech, J. Wieciech, Akcja na więzienie w Nowym Wiśniczu…, s. 197-202.
Relacja świadka z więzienia w Wiśniczu, maj 1956 rok, Wiśnicz na starych fotografiach [on-line] dostęp na: https://www.facebook.com/starezdjeciawisnicza/ z dnia 20.07.2019.
Zakład karny w Nowym Wiśniczu. Opis jednostki [on-line] dostęp na: https://www.sw.gov.pl/strona/opis-zaklad-karny-w-nowym-wisniczu z dnia 25.07.2019.
Chcesz otrzymywać najlepsze oferty noclegowe?
Zapisz się do naszego newslettera!